>
> Takie pytanie zadala mi dzis w Miedzywodziu pewn
Sory, za wczesnie sie wyslalo ;)
Wiec jeszcze raz:
Pewna starsza turystka zadala mi dzis pytanie (widzac co sie dzieje na wodzie),
czy mamy ze soba jakies nadajniki. Widac ogladala Gniew oceanu. ;)
Ale po kolei:
Najpierw w Miedzywodziu bylo zgodnie z prognoza, czyli na 5.0 ktorego nie mam.
Ale szybko zaczelo sie rozwiewac, i sie rozwiewalo, rozwiewalo i przestac nie
moglo.
W efekcie moje wypalowane na maxa 4,5 i 82l to bylo duzo za duzo.
Ci co plywali na 4.0 tez na brak wiatru nie narzekali...
Sily wiatru zgadywac nie bede, zeby nie zawyzyc, ale jak pytalem innych co
sadza, to mowili cos 35wezlach albo 8 innych Bofortach.
Sam przyboj zbyt silny nie byl, ale prad przy brzegu juz tak. Miejscami byl tak
mocny, ze podcinal nogi. W efekcie jak w przyboju ktos wtopil, to mial duze
ryzyko duzego trojkata (nie wylaczajac piszacego te slowa) ;)
Dawno juz tak w d... od morza nie dostalem, ech.
Bardziej sie dzis zmeczylem, niz naplywalem.
Ale zeby umiec plywac w takich warunkach, to trzeba plywac w takich warunkach,
wiec ostatecznie jestem zadowolony.
Bylo kilka przygod na wodzie:
Zastanawialem sie czy ten kask w ktorym plywam jest zeczywiscie potrzebny, ale
jak ustawiajac sie do startu z wody, wiatr wyrwal deske do gory i huknal mnie w
leb to juz wiedzialem.
Raz jedna falka oddzielila mnie od sprzetu i musialem odstawic niezly
sprincik na srednim dystansie. Ciekawe czy jestem spokrewniony z Otylia?
Palka probowal back i frontloopow - jest niezle.
A za przybojem chodzily chwilami killerskie (jak dla mnie) fale. Byly na tyle
duze, ze jak ktos za nia wplynal, to nie bylo widac jego 4metrowego masztu.
Czasem taka dziadowska fala sie zalamywala, i jak sie bylo akurat w wodzie to
trzeba bylo zrobic glebokiego (i dosc dlugo trwajacego) nura.
Ale przynajmniej byly konkretne fale ktore mozna bylo sprobowac konkretnie
poujezdzac backsidem. :D
Ja po raz pierwszy zalapalem sie na cos, co do tej pory znalem tylko z filmow
WS. Czasami, po wysokim, pionowym skoku nie opadalo sie prosto w dol, tylko po
skosie - tak wiatr znosil. Niesamowite wrazenie.
No i udalo mi sie niczego nie skasowac!!!
pzdr
boruta
LESS TALK MORE ACTION
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy:
http://niusy.onet.pl