pewnie nie ostatnia i wybitnie nie WSowa.
Foty robione przez Kamilę - termasiarę, żonę moją osobistą.
tak więc największą część zajmują atrakcje o wzroście do 1m koniki i
krowy
dzikie oraz inne zabawy, które te atrakcje wymyślały.
ale po kolei:
no cóż karta w aparacie o dość dużej pojemności więc Kamila pstrykała
tak
sobie... a że ze względu na strach przed B@mmem, który zakazał się
rozchodzić wszyscy raczej dokonywali jedynie drobnych korekt w ustawieniu,
to podobne do siebie są. Zamieszczam jednak wszystkie, by każdy mógł
wybrać
sobie takie gdzie jest dobrze widoczny.
http://walus.terramail.pl/zlot/tw/grupa/page 01.htm
Przyjechaliśmy około 20.00 w piątek, nie trudno się więc domyśleć, że
niemal
natychmiast po rozpakowaniu fury (dzięki Kapeciu za pomoc) udaliśmy się na
ognisko i tam rozpoczęliśmy integrację. Gdy już zostałem bez rodziny i
wyciągnąłem kolejne argumenty w dyskusji, w której podobno Matex opowiadał
dowcipy (nie przeczę ale i nie potwierdzam) było dość późno. Ale
staropolskim zwyczajem po paru karniak dognałem towarzystwo. Przez chwilę
miałem nawet wrażenie, że przegoniłem ale nie będę drobiazgowy. Ranek do
łatwych nie należał, jak widać zasnąłem w opakowaniu (wiele to dziś
wyjaśnia), Kalafior (pieszczotliwa nazwa córki Zurki) budził mnie mocno
wrzaskiem okrutnym tak, że mam pewne podejrzenia, iż to właśnie
spowodowało
spotkanie przy stole od ping ponga, gdzie Paweł Gumowski popisał się
słynnym
już jak widzę śniadaniem. Kapeć był szczęśliwy a ja zastanawiałem się
o co
mu chodzi i próbowałem przypomnieć dlaczego mnie tak głowa ciężką się
wydaje, starałem się też w zakamarkach pamięci odszukać swoje imię
nazwisko
i informacje co ja tu właściwie robię, ale udało mi się to dopiero
odrobinę
później.
Trochę pływania potem co jak wiadomo nie zainteresowało termosiary więc fot
niet. Jedyny WS w mojej galerii to te dwie pianki jedna na mnie druga na
Kapeciu.
http://walus.terramail.pl/zlot/tw/poranek/page 01.htm
Wtedy gdy wszyscy poszli walczyć z wiatrem, część termosiar miała
wycieczkę
do konika dika i mu (cytat z Zury). Jak widać to było chyba bardziej
interesujące dla fotografa (Kamila, ja Cię za to zabiję!!!).
Jednak jak ktoś chce popatrzeć to proszę: W rolach głównych Kalafior,
Kapcia
Owady i Mońka syn (dodałbym zabawne określenie ale nie znam). Jest też raz
żona Kapcia, mój brat i o ile dobrze identyfikuję nogi żony SirB@ama.
http://walus.terramail.pl/zlot/tw/dzidziory/page 01.htm
Niestety, a może i na szczęście wieczorem w sobotę Kamila zdjęć już nie
robiła a i w niedzielę rano poranek miałem całkiem sympatyczny, choć nie
tak
jak niepowiemkto poszedłem spać w nocy po 4 a nie po 17 poprzedzającego noc
popołudnia, ta mała przerwa na przysypianie przy ognisku nie liczy się
wcale:)) Byłem sterany potwornie, piwo się skończyło i Bajczarz do
ostatniego kufla dolał mi to, co udało mu się na promie przemycić - ludzie
ale to miało kopa!!! Niektórzy jak pamiętam jeszcze zostali by trochę
podzięciołować (tu mi chodzi o takie stukanie się szklanicą przy toaście
ale
obiecałem Mukiemu, że nikomu nie powiem kto w tym brylował więc nie
pytajcie). WIR i KM pili Tyskie czego nie potrafię dziś im wybaczyć ale sam
przyznaję popełniłem kilka gaf w promocji Bosmana, jedna jest taka, że w
walizie mojej żony znalazłem chyba z osiem puszek, które nie wiadomo
dlaczego tam włożyłem a potem w pijanym widzie nie mogłem znaleźć.
Zaznaczam
są do dziś pełne:)))) ale ten stan nie potrwa długo!
a tu ze szczególnymi pozdrowieniami:
Mońkowi ulubieńcy.
Na szczęście na gitarach grają lepiej niż pamiętają numery swoich pokoi.
I wcale ich nie zapraszałem - sami przyjechali!
http://walus.terramail.pl/zlot/tw/grupa brata/page 01.htm
otwierają się dość długo ale za to są w dobrej rozdzielczości i jak
ktoś
chce może sobie ściągnąć i wywołać
pozdr
waluś