wini wrote:
> Nie wiem, o jaka technike (poza plywaniem w trapezie)
> chodzi kolegom?
>
Chodzi o technike startu, plywania w slizgu (oczywiscie w trapezie)
technike wszelkich wykonywanych manewrow (np. zwrotow). Poki nie
opanujesz takich elementow kazdy z nich bedzie wyczerpujacy. Ja
potrzebowalem kilka lat by odkryc ze mozna praktycznie bez wysilku przy
silnym wietrze:
- plywac na halsie,
- robic rufy w pelnym slizgu,
- itd.
Teraz moge plywac kilka dni pod rzad po kilka godzin dziennie i paluchy
mam cale.
Sa manewry przy ktorych odrobiny wysilku nie da sie uniknac (tak mi sie
wydaje) jak np: pompowanie, start z wody, skoki. Ale nawet taki manewr
moze kosztowac wiecej lub mniej.
Oczywiscie sa warunki kiedy wiatr weryfikuje moje umiejetnosci. Wtedy
czuje sie jakbym dopiero co zaczynal.
Jeszcze inaczej gdy warunki wiatrowe sa graniczne. Na to nie mam patentu
- mecze sie okropnie.
Windsurfing to nie sport silowy lecz techniczny. Im lepsza technika tym
mniejsze wykozystanie sily fizycznej, wieksza przyjemnosc no i paluchy
nie pala po zejsciu z wody ;-)
Zycze wszystkim lekkich slizgow. Pozdrawiam,
Kuba