Post subject: Transport dużego sprzetu na dachu małego auta - problem legalności
Posted: 2007-08-11 08:40:53
Replies: 6 Views: 1744
Użytkownik Baca napisał:
> maluchem woziłeś ?
> A jak to się tam mocuje ?
> Rozstaw bagażnika jest bardzo mały przeciez ?
> Nie zjedzie deska na boki ?
>
tasmy transportowe,
tez mialem bagaznik z gladkimi poprzeczkami, na poprzeczki zakladasz
rurki piankowe i deske z masztem sciskasz za pomoca tasm transportowych,
nic sie nie kiwa, nie ma prawa spasc, tylko nie probuj tego robic z
gumami, bo nie dadza rady
> mozecie spojrzec na to i podpowiedziec mi co z tym zrobic?
ja bym zrobil tak,
to co sie rozwarstwlo sciągnal z listwy,
potem owinac to paskim tasmy karbonowej/szklanej + zywica,
po wyschniecuiu wkleic na miejsce, wyrownac ew. zadziory, dla swietego
spokoju obciagnac to izilacja termokukrczliwa, lapanie sama izolacja
termokurczliwa, raczej moze nie dac rady
Post subject: Alternatywa dla Zegrza - jakieś pomysły?
Posted: 2007-08-16 19:19:14
Replies: 11 Views: 1613
Użytkownik Michal napisał:
> ciekawe.. chetnie sie przejade
> - przy jakich wiatrach warto jechac?
> - ile trwa podroz z wawy (liczac ew. korki swiatla itd)?
>
>
> Michal
>
od janek okolo 105 km,
okolo godziny jazdy, przepchnac sie przez wawe, wiadomo, zalezy od
wszystkiego, jak jezdzisz w tamtym kierunku to wiesz, :)
jesli chodzio kierunki to sa opisane na vistulasurf dwa spoty, w
zasadzie plywa sie tam przy wszystkich kierunkach
> Użytkownik Jurek napisał w wiadomości
> news:faa5jj$e6r$1@nemesis.news.tpi.pl...
>
>>Jak się odnawia starą deskę, która jest porysowana, nieładna ale jara...
>>Pozdrawiam Jurek M.
>>
>
> Czytałem o polerowaniu spodu deski. Czy część wierzchnią można tak
samo?
> Pozdrawiam Jurek M.
>
>
>
nie, nie mozna,
deska od gory powinna byc szorstka, zeby sie stopy nie slizgaly,
pytania, co to za deska, jak stara i po co chcesz ja polerowac
Post subject: deja vu - czyli co na pierwsza deske...
Posted: 2007-08-20 00:44:39
Replies: 8 Views: 2031
Dziendorbywieczor,
na imie mam Tomasz i jestem anonimowym windsurferoholikiem, urodzilem
sie w XX wieku, w drugiej polowie XX wieku.
pierwszy raz do czynienia mialem z WS około roku 1984, pierwsza własna
deske kupilem w roku 2000. I tak zaczelo sie pieklo, najpierw problem ze
starym sprzetem, potargane zagle, polamany bom, miecz itd... potem
ciagle wypatrywanie coraz silniejszego wiatru, kolejne zmiany sprzetu
itd... Moja frustracja i depresja zwiazana z brakiem wiatru narastala i
naratsala, w jednym z koncowych etapow powodowany checia jak czerpania
jak najwiekszej przyjemnosci z darow natury oraz podpierajac sie mitami
sprzedalem sprzet do WS i kupilem sprzet do KS... to bylo straszne
kolejny rok w polowaniu na wiatr, pooobijane kolana, klotnie na p.r.w w
obronie czci i takie tam... w koncu nastapila ulga, pozbylem sie
sprzetu definitywnie i przestalem obserwowac prognozy wiatrowe (to ze
dwa lata temu bylo), stalem sie wolnym czlowiekiem, moglem obojetenie
patrzec i sluchac dochodzacych do mnie doniesien o wiatrach, wichurach i
huraganach, jednym slowem -pardon maj frencz- mialem to w doopie. Az tu
nagle nie wiedzac jak i skad i wogoole o co chodzi , bedac na wakacjach
tegorocznych w rece moje w sklepie jakowyms wpadl mi latawiec dwulinkowy
za zloty dwadziescia, niby go kupilem ale jakos niezdecydowanie lezal
dni dziesiec w bagazniku samochodu, az tu nagle w granicach okolo 5
sierpnia zauwazylem ze WIEJE... hmmm... zapialem latawiec i pobawilem
sie troszeczke... odlozylem latawic na polke i niby wszystko sie
uspokoilo, potem nagle nie wiem kiedy i jak i co ale nagle strona
startowa przegladarki wuwuwu ustawila sie na windguru.cz, i znowu niby
nic i niby wszystko luzik, ale zaczalem czytac p.r.w. i takie tam
tralalala, czary mary, hokus pokus i nagle dzisiaj ocknalem sie stojac
nad brzegiem taklujac zagiel itd. Przyjechalem nad zalew sulejowski z
dwoma deskami jedna 103 druga 140 ltr, rozgladalem sie czy nikt mi sie
nie przyglada jak przemykam z deska o obciachowej pojenosci 140 (bo
przeciez ostatnio plywalem na 100, a moj rekord to 86). Nikt sie nie
przygladal, niesmialo powalczylem ze sprzetem i zaczelo sie, najpierw
start z plazy, to prosty manewr jest... tzn byl... kiedys, na dziendobry
wyladowalem w wodzie... o do kaman ? to proste przeziez bylo...
kiedys... spialaem sie w sobie i za drugim razem sie udalo... w koncu
140l to baardzo duzo... aha... moze i tak bylo... decha sie chwiala,
chybotal i takie tam... bylem przerazony ze wszystkiego zapomnialem...
wiatru w zsadzie nie bylo bo cos okolo 6 knotsow - w sumie to na
szczescie, bo pewnie bym sie chcial zaraz wpinac w trapez i stralbym
odpalac - powoli zalapalem start z plazy, kilka zwrotow przez plum,
deska z minuty na minute mnie sie chwiala, wiatr sie troszke wzmagal i
juz po godzinie wpialem sie w trapez a po dwoch udalo mi sie odpalic...
panie i panowie...
na imie mam Tomasz i jestem anonimowym windsurferoholikiem... dzisiaj
sie urodzilem po raz kolejny...
>
> Nie, ja jej nie chcę polerować, pezynajmniej wierzchnią część. Jest
> porysowana, brudna, ubytków nie ma. Jest to deska Mistral o wyp. 200 l,
> sądzę, że 8-letnia.
zejdziesz na wode to sie umyje, a jak chcesz ja wyczyscic to Cif daje rade
Post subject: Re: deja vu - czyli co na pierwsza deske...
Posted: 2007-08-20 22:14:46
Replies: 7 Views: 167
Użytkownik Jarosław napisał:
> Witam kolegów jako że nuda na grupie sie troszeczkę wtrące.
> Na fotkach obciachowe 220 litrów z mieczem (sic!) pod stopami:
> http://picasaweb.google.co.uk/jarhuz/150807
> Super spędzony niemal cały dzień na wodzie :)
> Właściciele nieobciachowego sprzętu spedzili cudowny dzień na plaży ;)
> Zastanawia mnie granica (w skali litrażu) między obciachem a już
> przyzwoitością?
Post subject: Re: deja vu - czyli co na pierwsza deske...
Posted: 2007-08-20 22:44:06
Replies: 7 Views: 167
Użytkownik Jarosław napisał:
>> trobakowski napisal i wyslal takie slowa:
>>alez to proste jest : powyzej setki to obciach :)
> Ale czy to jest komunikat oficjalny, czy twoje prywatne zdanie? :)
to jest moje prywatne zdanie, z którym nie do konca sie zgadzam ;)
> Dopiero zaczynam (kilkanaście godzin) i kiepsko mi idzie. ;-)
> Natomiast chyba mnie trafiło i zastanawiam się czy nie kupić deski.
....
> Pomożecie i coś doradzicie?
ciezko bedzie bo podajesz sprzeczne zalozenia, wg mnie nie da sie kupic
deski na poczatek zeby sie w miare szybku uczyc i zakladac ze za rok
bedziesz plywal na tym samym,
rozwiazania dwa
1: kupujesz wielki mieczowy krazownik z zalozeniem ze za rok sprzedaz
2: idzies z do szkolki, a potem juz bedziesz wiedzial co potrzebujesz :)
You can post new topics in this forum You can reply to topics in this forum You cannot edit your posts in this forum You cannot delete your posts in this forum You cannot post attachments in this forum