Lvee pisze:
>
> Chciałbym wiedzieć kiedy w czasei pływanai dochodzi do największego
> obciążenia kręgosłupa (bo nie obiciążenie a przeciązęnie są groźnie
z
> tego co mi mówiono) więc sam kojarzę ze podczas startu z wody kiedy
> trzeba deskę wyprostować(albo utrzymać) do półwiatru , wtedy nieźle
> skręca kręgosłup i przy niedożeglowaniu, kiedy pochylam się na dziób i
> dociążam bom. Chyba warto wtedy już wyjść ze strapów, stracic słizg,
> ale oszczędzić kregosłup. Nowsze bardzo krótkie i szerokie deski też
> mam wrażenie że wymagają wiekszego zaangażowania.
ja akurat nie mam problemów z kregoslupem przy starcie z wody. deską
steruję raczej za pomocą pędnika, a przytrzymanie nogą nie jest problemem.
generalnie windsurfing nie jest najlepszym sportem dla kregoslupa ze
wzgledu na:
a) wymuszona pozycje w slizgu ze skrętem górnej części tulowia
b) wysilek przy wyprostowanych ramionach
c) mikrowstrząsy
jeśli jeszcze dodamy jazde samochodem, taklowanie pędnika (bardzo często
nieprawidlowa pozycja przy naciaganiu zagla po maszcie), przebieranie
sie przy niskiej temperaturze i wietrze (mozliwosc przewiania),
dzwiganie sprzetu nad wode i koniecznosc silowania sie z wiatrem, to
mamy wiele czynnikow wplywajacych negatywnie na kregoslup.
Przy zdrowym kregoslupie nie ma to wiekszego znaczenia, ale jak
zaczynaja sie problemy, to powyzsze czynniki na pewno nie pomagaja.
Dorota Staszewska tez zrezygnowala z wyczynowego uprawiania w-s ze
wzgledu na problemy z kregoslupem...
Ale odpowiednie przygotowanie moze duzo zrobic : ja lepiej sie czuje po
kilkugodzinnym plywaniu na desce niz kilkugodzinnym spacerze
chodnikami/asfaltem...
Powyzsze uwagi to moje osobiste wnioski wyciagniete na podstawie
wlasnych doswiadczen. Nie wykluczam ze wnioski nieprawidlowe....
Pozdrowienia
Andrzej
|